poniedziałek, 22 lutego 2016

7 tydzień ciąży (6+4)

Zaczęły się nudności i wymioty... Koszmarne, okropne... Bleh! Mdli mnie od rana, biegnę do toalety, ulga na pół godziny i kolejna fala mdłości. Aż nic innego nie robię, tylko leżę, śpię i wymiotuję. Jazda samochodem mnie dobija. Od dziecka mam chorobę lokomocji, ale udało mi się doprowadzić do sytuacji, że nawet 2 h bez aviomarinu jestem w stanie podróżować swobodnie. Od piątku, a właściwie w ciąży, znów jest to niemożliwe. Pięciominutowa podróż źle się dla mnie skończyła.
Jestem dziś po pierwszych badaniach. Czekam niecierpliwie na wyniki, przede wszystkim glukoza i tarczyca. Mam nadzieję, że wszystko będzie w normie. Dobrze, że badania były dziś rano, bo mam takie zachcianki od południa, że gdybym jutro miała oddać krew na badania, to wyniki glukozy mogłyby być nienajlepsze ;) Staram się oczywiście walczyć ile sił, ale jak przyjdzie na coś ochota... Teraz chodzi za mną bigos, wszystko co kwaśne, może chłopiec?
Powoli oswajam się z myślą o ciąży, szperam w internecie, szukam zdjęć ciążowych brzuszków, oglądam ubranka, łóżeczka i laktatory. Już półtora miesiąca ciąży za mną, w czwartek kolejna wizyta, pora zobaczyć serduszko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz